Kogo nie bierze czasem Tęsknota?
Taka zwykła, niewytłumaczalna Tęsknota, najpewniej silnie związana z Odhr. Nie
mowa tu o chęci zobaczenia dawno niewidzianego kochanka czy rodziców na zbyt
długiej kolonii. Tęsknota zastaje nas w momencie, gdy mamy wszystko, czego –
jak mogłoby się wydawać – chcieć możemy, pod wpływem jednego słowa, obrazu,
dźwięku. Spada niczym grom z jasnego nieba i kradnie myśli, uczucia, emocje,
narzuca chęć pozostawienia wszystkiego, co robimy na rzecz bezmyślnego gapienia
się w przestrzeń lub wyrzucenia Jej z siebie. Lecz mimo to nie jest uczuciem
negatywnym. Bywa przyjemna, gdy zabiera nas gdzieś daleko, do niepodejrzewanych
przez nas od czasów dzieciństwa miejsc, bywa twórcza, gdy postanowimy podzielić
się nią na papierze czy w nutach, bywa wyzwalająca, gdy wskazuje nam drogę w
naszym życiu.
Nieszczęśliwi potrafią jedynie
tęsknić. Siedzą, patrzą w okno lub zwyczajnie tłumią to uczucie w sobie
zmuszając się do robienia czegokolwiek, traktując ją niczym smutek czy zwykłą
tęsknotę. Szczęśliwi – a może bardziej wrażliwi? – dostrzegają jej przyczynę,
wiedzą, czego pragną i potrafią to wykorzystać. Część z nich ogląda filmy,
część gra w RPG czy gry komputerowe, część pisze książki, wiersze i piosenki.
Bo Tęsknota dotyczy innego życia. Nie tego, które może nam zaofiarować świat,
jaki znamy. Każdy to życie odbiera inaczej – walka o przetrwanie, wielkie,
epickie bitwy, życie wśród lasów lub kamiennych ścian wielkich warowni, bogate
suknie i zawody łucznicze, rycerze w lśniących zbrojach, technika pozwalająca podróżować
po przestrzeniach kosmicznych, obce gatunki, zniszczone miasta będące nikłym
wspomnieniem naszej cywilizacji. Dla każdego ten inny świat wygląda odmiennie i
szczęśliwi ci, dla których podobny jest do naszego, lub którzy namiastkę
takowego potrafią stworzyć. Wtedy właśnie Tęsknota staje się wyznacznikiem w życiu,
zamiast – jak wielu tym, którzy nie chcą jej sobie uświadomić – odebrać go i
doprowadzać nawet do depresji nadaje cel, umożliwia pracę na swoje szczęście i
komfort psychiczny. Staje się twórcza, gdy dajemy jej upust tworząc własny
świat, świat wspaniałej fantazji, w którym nie należy się zaszywać, warto
jednak często go odwiedzać. Daje to spokój, daje to poczucie bezpieczeństwa,
daje to nadzieję, że jest jeszcze szansa dla naszego społeczeństwa, które
przeraża coraz bardziej. Czas płynie, ludzie się zmieniają, społeczeństwo
również. To nie ulega najmniejszej wątpliwości, co więcej – jest pożądane,
choćby ze względu na przetrwanie gatunku. Kiedyś jednak te zmiany służyły
gatunkowi, można jednak mieć szczere wątpliwości czy wciąż to robią.
Kiedyś dobór naturalny preferował
jednostki lepiej przystosowane likwidując te gorzej przystosowane. Ludzie
jednak zrezygnowali całkowicie z doboru naturalnego nie tylko pozwalając żyć
ludziom z poważnymi chorobami i przekazywać je dalej, ale również pozwalając
zdrowym ludziom degradować, stawać się jeszcze gorzej przystosowanymi niż owi
chorzy. W dzisiejszym świecie ludzie przystosowują się do sztucznego świata,
który sami tworzą nie potrafiąc istnieć w świecie prawdziwym, który go otacza.
Gdyby ta śliczna iluzja zniknęła większość zmarłaby w przeciągu kilku dni nie
potrafiąc zrobić absolutnie nic, próbując rozpalić ognisko trąc o siebie patyki.
Stajemy się coraz bardziej zależni od techniki – internetu, telefonów, telewizji
– czerpiąc całą swą „mądrość” i „wiedzę” z tych źródeł. Ludzie poinformowani o
najoczywistszych prawdach robią wielkie oczy, twierdzą, że to niezwykle mądre i
nigdy sami by tego nie wymyślili. Każdy, kto wykazuje najniższy poziom
inteligencji uważany jest za niesamowicie inteligentnego i wartego uwagi. Co
więcej, ludzie zaczynają potrzebować siebie nawzajem dużo bardziej niż mogłoby
się wydawać. Coraz więcej osób nie jest w stanie przemeblować pokoju, umówić
się na randkę czy nawet ubrać bez pomocy innych, często nawet (o, zgrozo!)
obcych, ludzi. Interesujące przestają być problemy życiowe, egzystencjalne,
choćby i nawet najbliższych. Fascynujące za to i godne nieprzerwanej przez
kilka dni uwagi staje się, że jakaś Amerykanka – jako któraś set z kolei –
wycięła sobie piersi. Zagrożenie objawia
się w tym, że gdyby wszystkie media zaczęły teraz głosić, że komunizm lub
nazizm to najlepsze, co spotkało świat i powinny zapanować wszędzie – ludzie uwierzyliby
i domagaliby się wprowadzenia tych ustrojów. Bo tak mówią media, bo tak mówią
wszyscy, to musi być prawda.
Coraz popularniejsze stają się
portale społecznościowe pozwalające ludziom czuć się niczym celebryci – ważni,
zawsze w centrum uwagi, otoczeni przez fałszywych ludzi, których nazywają „przyjaciółmi”,
choć daleko im nawet do kolegów, lecz których uwaga poprawia im humor. Zaginęły
gdzieś siła, niezależność a jednocześnie należenie do stada, zdolność do życia
w nim i, przede wszystkim, brania odpowiedzialności za nie i za siebie. Liczy
się „ja”, „moje”, ceniona i sztucznie promowana jest indywidualność
jednocześnie zaś każdy stara się wszystkim przypodobać i znaleźć w tłumie żeby
nie być osądzanym za swoje czyny. Absurd? Nic nowego w dzisiejszym świecie.
Bardzo się nie rozpisałam. Nie było
jednak nad czym. Moje dzisiejsze postulaty są proste.
Po pierwsze nie dajmy z siebie
zrobić idiotów. Z jakiś przyczyn mamy w nazwie „człowiek myślący”. Korzystajmy więc z tego przywileju, w natłoku idiotów
przekonanych, że modne ubrania, imprezy czy słuchanie modnej muzyki zrobi z
nich panów świata zachowajmy zdrowy rozsądek, sarkazm i inteligencje. Nie bójmy
się tej ostatniej, nawet jeśli pośród dzisiejszych ludzi – wbrew pozorom nie
tylko młodzieży – przyznanie się do niej wymaga ogromu odwagi.
Po drugie otwórzmy się na Tęsknotę.
Posłuchajmy jej czasem trochę, oddajmy się w Jej ręce i sprawdźmy, co powie nam
o nas samych. Otwórzmy się na płynącą z nią wrażliwość a rzucone przez nią
wyzwania udźwignijmy zamiast traktować jako bolesne, niespełnione marzenia.
Warto.